Dwójmyślenie… klientów czy banków?
O sporze klientów mBanku i Multibanku z bankami grupy BRE napisano już „hektary” w nowych i starych mediach. Różne akcenty przewijały się w tych materiałach: podkreślano samoorganizacje klientów, aktywność klientów i prosumeryzm, umiejętne korzystanie z narzędzi komunikacji, dalej – wyzwania stojące przed bankowością (trudność w zdobyciu CHF), wspomniano o „pokoleniu Goldenline” czy też „wychowaniu sobie problemu przez mBank”. Nieliczne były artykuły podkreślające rolę edukacji klientów, która dzieje się na naszych oczach. Wcześniej mało kto zastanawiał się co i jak podpisuje, podczas wizyty. Teraz jeśli jest świadomym klientem, przynajmniej kilka razy zastanowi się, czy aby na pewno w banku jest traktowany jako partner.
Można oczywiście powiedzieć, że ten cały spór klientów z bankami nie będzie miał większego wpływu na zwykłego Kowalskiego. To prawda, takie osoby dalej będą biernie korzystać z usług bankowych, albo wręcz można powiedzieć, że ich „uproduktowienie” będzie bardzo nikłe. Ale… tu mały ZONK w mądrej kalkulacji . Bo to młoda generacja, aktywnych klientów (takich jak w mBank i Multibank), to najlepsi dostarczyciele zarobków dla banków. Okazuje się, że wsród klientów mbanku i Multibanku znajduje się cała struktura “młodej klasy średniej”, także ludzi pracujących w korporacjach i firmach (korzystający lub już nie korzystajacy z bankowości “dla firm” w tych bankach). Kto jak nie oni, korzystają intensywnie z kredytów, kart kredytowych, pożyczek okresowych, rachunków maklerskich, różnego rodzaju funduszy czy ofert oszczędnościowych. Jeśli ta rzeka popłynie gdzieś indziej, będzie to największa strata banków grupy BRE, z tego konfliktu.

“Frank szwajcarski – najbardziej pożadana waluta banków i klientów.”
Czy zatem warto ryzykować utratę wizerunku (brnąć w przedłużanie się sporu z klientami – zgrupowanych wokół mstop i nabiciwmbank), mając na uwadze powyższe możliwości zarabiania na klientach? Otóż tutaj, następuje drodzy klienci chłodna kalkulacja, gdzie jesteście aktywami. W tej masie aktywów dokonuje się symulacji, czy na działaniach typowo CRM, zarobi się więcej niż na „teoretycznym odpływie” klientów do innych banków. Ile też jest rzeczywistych „odejść” z banków i przeniesienia rachunków, środków finansowych? Chyba nie na tyle dużo, by skłonić banki grupy BRE do ugodowych propozycji. Skoro sytuacja na rynku międzybankowym się na tyle unormowała, kotwicą (?) jest pożyczka z Commerzbanku, to czy nie warto rozważyć „decyzją zarządu” obniżenia oprocentowania kredytów i próby w te sposób zakończenia sporu z klientami?
Można i tak, ale chyba kosztuje to zbyt dużo w rozrachunku. Faktycznych przychodów oraz kwestii wizerunkowych w branży, „no jak to ugięliście się pod żądaniami klientów”. Zatem, sytuacja jest poniekąd patowa w tym sporze, z jednej i drugiej strony są propozycje rozmów, negocjacji (?), woli unormowania sytuacji. Pytanie które oczywiście się nasuwa, o ile to faktycznie jest to dobra wola, a o ile jest to czysta kalkulacja wizerunkowa. Kto kogo przechytrzy i ogra? Może być i tak, że i klienci i banki ograją się wzajemnie – jedni i drudzy stracą na tym, a zyska konkurencja. Płacąc wyższe raty kredytowe każdego miesiąca, będąc przywiązanym do banku… podobno nie ma oligopolu na rynku na franki szwajcarskie, ale tak naprawdę jakie banki dzisiaj oferują rozsądną alternatywę?

“Spór klientów i banków BRE nadal się tli… czasem przybierając zabawne formy ekspspresji”
Wykorzystują to oczywiście mBank i Multibank (grupa BRE), traktując klientów nie jako partnerów tylko jako aktywa. Ale czy jest coś w tym złego i nagannego, tu słowa skieruje do klientów? Czy jeśli któryś z klientów prowadzi własną działalność gospodarczą nie postępuje w podobny sposób, kalkulując „co jest dla mnie bardziej opłacalne”? Można się oczywiście oburzać że jest to naciąganie zaistniałej sytuacji, działanie z premedytacją i „na granicy”, ale jednocześnie trzeba pamiętać jaki jest cel banków – bank musi zarabiać, takie ma cele gospodarcze, tak są oceniani managerzy, tak na koniec dnia na walnym zgromadzeniu, dokona oceny faktów główny akcjonariusz.
Banki oburzają się że klienci wykorzystują dostępne narzędzia do walki o swoje prawa? A kto zabrania kontaktów z mediami, sądami czy też pokazywania swoich racji… wszystko oczywiście powinno być z poszanowaniem stron sporu. Nie zawsze to wychodziło na przestrzeni tych miesięcy konfliktu, były popełniane błędy komunikacyjne nie raz i nie dwa puszczały nerwy, wcześniej można było zakończyć spór (ze strony banków grupy BRE), co można już zacząć spokojnie oceniać i wyciągnąć wnioski. Przykład rzeczonych banków, jest naprawdę znakomitym poligonem doświadczalnym nowych metod komunikacji i marketingu. Obie strony próbują wykorzystać skuteczny mix starych i nowych mediów, z czego klienci są bardziej biegli w komunikacji z mediami i otoczeniem internetowym, mimo iż są tylko klientami. Toż jest kopernikański przewrót, czyż mBank nie powinien być z siebie zadowolony, iż „wychował” sobie tak świadomych klientów? Być może aż za bardzo świadomych, za co płaci dzisiaj bardzo dużą, czasem nie zawinioną cenę. Stał się „piorunochronem”, na którym skupią się dzisiaj postrzeganie wizerunkowe banków. Kryzys gospodarczy, z którym mamy do czynienia wszystko wywrócił, nic nie jest już stałym. Tak jak postrzeganie mBanku, jako najbardziej biegłego w komunikacji internetowej i najbardziej przyjaznego internautom. Dzisiaj utożsamianego z wrednym „bankozaurem”. Stało się, gdyż „kto sieje wiatr, zbiera później burzę”. Nawet otwarcie na social networks i dialog z konsumentami, w tym momencie szybko nie zmieni sytuacji.
Oczywiście można powiedzieć, że świadomość klientów w masie nie jest tak wielka, że liczy się statystyka dużych liczb. Ale nie dla banku, który z założenia miał być skierowany do najbardziej aktywnej grupy konsumentów w Polsce. Można się sprzeczać, że ten wizerunek da się odbudować, jak Warszawę z gruzów, tylko że „niestety albo stety” dla banków grupy BRE – Internet pamięta takie rzeczy bardzo długo. Raz zasianej komunikacji i rozmów, nie da się tak szybko zastopować, jeśli naprawdę nie będzie się chciało nic z tym zrobić albo uzna że sprawa przyschnie.

“Kto wygra walkę o rząd dusz – sprawa jest ciągle otwarta. Pytanie czy dojdzie do dialogu i realnych rozwiązań?”
Ostatnie tygodnie pokazują, iż banki grupy BRE i ich klienci chcą rozmawiać. Oby poza deklaracjami nie skończyło się, a spotkania i rozmowy nie miały charakteru podobnego do tego „u cioci na imieninach”. O finansach należy rozmawiać z odpowiednią estymą i rozwagą. Inaczej, sprawa będzie jeszcze bardzo długo żyła swoim życiem, przeplatając się z czasem rozprawami sądowymi (w tym SOKiK) i kolejnymi dyskusjami o parametrze X lub Y. Obu stronom na pewno nie zabraknie determinacji, w osiągnięciu swoich celów.
Pytanie, gdzie je to zaprowadzi?



-

mical009 powiedział:
September 24, 2009 at 8:48 am
-

anty mBank powiedział:
September 24, 2009 at 9:46 am
-

3wieze powiedział:
September 24, 2009 at 11:22 am
-

PiotrB powiedział:
September 24, 2009 at 3:19 pm
-

PiotrB powiedział:
September 24, 2009 at 3:25 pm
-

Mirek Połyniak powiedział:
September 25, 2009 at 8:23 am
-

Mirek Połyniak powiedział:
September 25, 2009 at 9:59 am
-

Jacek Gadzinowski powiedział:
September 25, 2009 at 12:09 pm
-

TomekL powiedział:
September 27, 2009 at 8:09 pm
-

eko powiedział:
September 29, 2009 at 8:34 pm
-

Luke powiedział:
September 29, 2009 at 9:32 pm
-

Luke powiedział:
September 29, 2009 at 9:36 pm
-

Luke powiedział:
September 29, 2009 at 10:03 pm
-

Zniesmaczony powiedział:
September 30, 2009 at 5:55 am
-

TomekL powiedział:
September 30, 2009 at 9:01 am
-

Luke powiedział:
September 30, 2009 at 10:51 am
-

Paweł H. powiedział:
October 2, 2009 at 8:14 am
-

nie cierpie bre banku powiedział:
October 2, 2009 at 10:55 am
-

Jacek Gadzinowski powiedział:
October 4, 2009 at 10:33 am
-

Tak traktuje bank studentów powiedział:
October 4, 2009 at 12:52 pm
-

Grzesiek powiedział:
October 4, 2009 at 1:13 pm
Pingi i TrackbackiWygląda to na podejście ojca chrzestnego do swojej mafii: jak ktoś jest nie po myśli to trzeba go zlikwidować. Dla postrachu dla innych. Nie można pokazać słabości, bo inni to wykorzystają.
Gdzie tu jest współpraca, partnerstwo, otwarty rynek? Jak banki chcą działać metodami mafijnymi to daleko nie zajadą. Klienci chcą być traktowani jak ludzie a nie jak własność mafiosów (przepraszam, mówi się prezesów).
Nie tyle bank nas sobie “wychował” co myśmy (stary portfel) budowali m”Bank” na równi z jego pracownikami. Za nami konta zakładały tam nasze rodziny i przyjaciele. Dla mnie postępowanie banku to trochę tak jakby przyjaciel wbił mi nóż w plecy. Stąd emocjonalny stosunek wielu ludzi. Szkoda naszej wspólnej pracy, bo kiedyś zbudowaliśmy coś dobrego
W moim przypadku wystarczy że przestałem płacić ich kartą. Bank ma na tym większą stratę niż nadpłacam na kredycie. Gdzie tu logika …
I jeszcze jedno – uczciwe podejście do biznesu polega na tym, że obie strony są z umowy zadowolone.
Był tu już TomekL?
Banki oburzają się że klienci wykorzystują dostępne narzędzia do walki o swoje prawa?
, jeśli o to banki by się oburzały to UOKiK by im urywał głowy bez słowa.
Aż się prosi o jakieś linki. A najlepszym narzędziem walki o swoje prawa jest czytanie umów
Tak przy okazji ciekawa lektura, wielu mówi, a pewnie mało kto widział:
Nie tyle bank nas sobie “wychował” co myśmy (stary portfel) budowali m”Bank” na równi z jego pracownikami.
Wychował, wychował, ale chciał, żebyś myślał, że budujesz. Teraz jesteś aktywem i nie ma chyba co rozpaczać z tego powodu. Ślubu z bankiem się nie bierze, klienci raczej nie mają sentymentów w odchodzeniu do konkurencji, więc czemu bank miałby je mieć?
banki w Polsce żyją jeszcze mentalnie w poprzedniej epoce – dla nich relacja jest jednostronna, bo klient jest ‘owcą do strzyżenia’, a bank ma go w bardzo głębokim poważaniu
moja ‘najzabawniejsza przygoda’ z bankiem w PL: ongiś złożyłem do banku reklamację i dostałem odpowiedz, że widocznie nie jestem klientem tego banku, a oczywiście byłem – naprawdę Monty Python wysiada
wystarczy ruszyć się gdziekolwiek na zachód od Odry, by przekonać się, że relacje te mogą wyglądać zupełnie inaczej
z ostatniej chwili!
‘dialog’ z instytucją finansową w PL, podczas rozmowy telefonicznej:
“moi: czy możecie Państwo wysłać mi tę informację na maila?
IF: niestety nie możemy wysyłać maili”
ponoć mamy rok 2009
Drodzy czytelnicy tego wpisu,
uprzejmie proszę nie spamowanie anonimowymi, prymitywnymi lub epr’owymi (marketing szemrany) wpisami, to widać – nie wiem jaki dureń, agencje/osoby prowadzą tak głupią politykę “dezinformacyjną” lub “prowokacji”. Wpisy takie są przeze mnie kasowane automatycznie, bez zwłoki. To miejsce nie będzie służyło wojenkom podjazdowym by jeszcze bardziej skłócić banki i klientów, obraźliwym kalumniom i wynurzeniom. Rozumiem zdenerwowanie, po obu stronach…być może też innych stojących z boku którzy też by chcieli na tym coś dla siebie ugrać. Ale nie tutaj… Tak więc wzywam, do merytorycznych wypowiedzi!
Co do TomkaL – Lipińskiego i innych pracowników banku (na forach). Cenię i szanuje ludzi zaangażowanych, rozumiem w jak trudnej roli teraz są … mimo iż, prywatnie mogę mieć zupełnie inne zdanie na temat sytuacji “banki BRE – klienci”. Prowadzenie komunikacji, przy użyciu dzisiejszych narzędzi, szybkości rozpowszechniania się informacji i aktywnych konsumentach to nie lada wyzwanie. Rozumiem, że nie każdy zgadza się z tym co robi lub jak komunikuje się z otoczeniem. Porównywania go w sposób obrazliwy (Tomka) do Goebelsa, Urbana lub komunistycznych propagandzistów, może i jest plastyczne tylko czy posuwa ta sprawę “naprzód”? Klasę względem adwersarza można pokazać, gdy go się szanuje i rozmawia na wysokim poziomie, przy zachowaniu kultury osobistej. Walczyć z nim, spierać się można na zupełnie innym poziomie, nie dając się także przez niego prowokować. Zrozumcie, Tomek ma do wykonania swoją pracę i czyni to tak by było to skuteczne, z tego jest rozliczany. Miejcie zatem odrębne zdania, ale rozmawiajcie – o konkretach, nie uciekajcie w okrągłe słówka i slogany.
Dotyczy to obu stron, mniej prowokacji = szybciej będzie wspólny język. Gdyby wcześniej była wola rozwiązania sprawy a nie “szopek” to być może sprawa byłaby w tym momencie gdzie indziej.
@anty – wychował, dał narzędzia. A klienci razem z tym bankiem wypracowali jego sukces i markę. Do pewnego momentu to działało. Od grudnia zaczęło jakoś szwankować. Pora chyba zatem, by wrócił do korzeni, przemyślał jeszcze raz komunikację z klientami, partnerstwo z nim. Inaczej “instytucja zaufania społecznego” w przypadku tego banku, to będzie całkowita mrzonka. Grupa BRE musi przemyśleć, czy chce “ubić biznes z klientami”, czy traktować ich jako ubogich krewnych. Klienci muszą zdecydować, czy to co będzie “na stole” (jeśli będzie) to jest rozwiązanie czy też nie.
@mical
To jest twarda kalkulacja. Biznes to biznes, tez trzeba o tym pamiętać, zwłaszcza jak prowadzisz np. swoja działalność gospodarcza. Niemniej jednak relacje z partnerem,długoterminowe i traktowanie fair – to podstawa etyki biznesu.
>Można oczywiście powiedzieć, że ten cały spór klientów z bankami nie będzie miał większego wpływu na zwykłego Kowalskiego.
No cóż mBank zawsze stawiał na świadomych i wydedukowanych Klientów. Wystarczy wejść na nasze forum i sprawdzić co się dzieje kiedy pojawia się jakiś nowy regulamin. Regularnie jest rozkładany na części pierwsze z dokładnością co do przecinka. Taka otwartość wymaga od firmy prowadzenia biznesu bardzo transparentnie i w oparciu o wysokie normy jakości. W tym obszarze nic się w mBanku nie zmieniło.
>Kto jak nie oni, korzystają intensywnie z kredytów, kart kredytowych, pożyczek okresowych, rachunków maklerskich, różnego rodzaju funduszy czy ofert oszczędnościowych. Jeśli ta rzeka popłynie gdzieś indziej, będzie to największa strata banków grupy BRE, z tego konfliktu.
W pewnym sensie masz rację, ale patrząc na przekrój tej grupy to nie jest tak różowo. Wiele z osób posiadających ten kredyt ma relację z bankiem którą określiłbym jako „małą” – korzysta tylko z kredytu i konta do jego spłaty. Pomimo to oczekuje od banku ekstra warunków w trudnych co tu ukrywać czasach. Niestety są to często osoby „najgłośniejsze” w tym konflikcie. Jak wiesz ostatnie rozwiązanie ofertowe opierało się właśnie na relacji, im większa tym lepsze warunki.
Tak jak piszesz być może jest to chłodna kalkulacja, ale dużo gorszą sprawą byłoby ślepo zaspokoić oczekiwania wszystkich i przerzucić „koszty” na rzeczywiście aktywnego Klienta który takiego kredytu nie posiada. W mojej opinii byłoby to społecznie niesprawiedliwe.
>Można i tak, ale chyba kosztuje to zbyt dużo w rozrachunku. Faktycznych przychodów oraz kwestii wizerunkowych w branży, „no jak to ugięliście się pod żądaniami klientów”.
Samo ugięcie nie jest czymś złym, ale tak jak już zauważyłeś muszą być możliwości aby tak się stało. Wg mnie jedynym powodem który może wywołać taką reakcję może być poprawa koniunktury. W tej chwili sytuacja nie jest jeszcze stabilna, wydaje się że gospodarki „szorują po dnie”. Tutaj niestety trzeba położyć wyraźny akcent na słowo „wydaje się”. Co będzie dalej czas pokaże.
>Obie strony próbują wykorzystać skuteczny mix starych i nowych mediów, z czego klienci są bardziej biegli w komunikacji z mediami i otoczeniem internetowym, mimo iż są tylko klientami
No cóż nie jest to dziwne. Zostaliśmy wychowani w kulcie mitu „walki Dawida z Goliatem”. Klient będzie zawsze faworyzowany w mediach w konfrontacji z „tym złym przedsiębiorcą” nieważne czy ma rację, czy nie. Bez „dolewania oliwy do ognia” przez media ten konflikt nie odbiłby się takim echem. Nie pojawiłoby się tyle nieporozumień i mitów. Być może sprawa zakończyłaby się wcześniej. Pojawia się także pytanie, czy w dobie social media możemy jeszcze mówić że Klient=Dawid
, ale to oczywiście temat na inny artykuł.
>Toż jest kopernikański przewrót, czyż mBank nie powinien być z siebie zadowolony, iż „wychował” sobie tak świadomych klientów?
Ależ jest zadowolony. Tylko nasi Klienci mogli coś takiego zorganizować. Powiem więcej, ten konflikt pokazuje siłę tej marki w różnych wymiarach.
>Tak jak postrzeganie mBanku, jako najbardziej biegłego w komunikacji internetowej i najbardziej przyjaznego internautom. Dzisiaj utożsamianego z wrednym „bankozaurem”. Stało się, gdyż „kto sieje wiatr, zbiera później burzę”. Nawet otwarcie na social networks i dialog z konsumentami, w tym momencie szybko nie zmieni sytuacji.
No cóż jest to bardzo śmiała teza. Nie od dziś wiadomo, że media biorą na celownik duże i znane marki. mBank staje się po części ofiarą swojego sukcesu. Pamiętaj, że obsługujemy ponad 2,2 mln obywateli naszego kraju. Gwarantuję, że nawet małe potknięcie już od dawna wywołuje burzę w mediach i czołówki w portalach. W efekcie pojawiają się takie, a nie inne komentarze i wypaczenia obrazu. Z tego co pamiętam badania pokazują, że postrzeganie banków przez ostatnie pół roku niewiele się zmieniło i dokładnie tak samo jest z mBankiem. Można powiedzieć, że jest to sukces bankowości w Polsce, pomimo krucjaty antybankowej w mediach której doświadczaliśmy od października zeszłego roku. Zapewniam Cię, jest wiele osób które stoją z boku, wiedzą o problemie i kompletnie nie postrzegają mBanku w ten sposób. Dlaczego? Powód jest prosty i sam o to zauważyłeś. To nie jest zero – jedynkowa sytuacja.
>Oczywiście można powiedzieć, że świadomość klientów w masie nie jest tak wielka, że liczy się statystyka dużych liczb. Ale nie dla banku, który z założenia miał być skierowany do najbardziej aktywnej grupy konsumentów w Polsce. Można się sprzeczać, że ten wizerunek da się odbudować, jak Warszawę z gruzów, tylko że „niestety albo stety” dla banków grupy BRE – Internet pamięta takie rzeczy bardzo długo
W historii tego banku były o wiele trudniejsze momenty, które zatrzęsły fundamentami marki jak np. wprowadzenie opłat za przelewy kilka lat temu. Ten konflikt jest epizodem w jego historii, być może rzeczywiście medialnie najgłośniejszym jak do tej pory, ale wszystko na to wskazuje, że nie o tak wielkiej sile rażenia jakby się mogło wydawać. Ciężko to jednak obiektywnie ocenić w tej chwili, trzeba to zrobić z większej perspektywy czasu.
Pozdrawiam
Ps. Dziękuję za wsparcie i wyjaśnienie moje trudnej roli w tej sprawie
No cóż zgadzam się w pełni mniej prowokacji = znalezienie wspólnego języka.
nie no nie mam już siły czytać radosnej twórczość tomkal. Ten człowiek to specjalista od rozmywania tematu, ściągania rozmowy na inne tory i czarodziej od przekonywania że nic się nie stało.
Odniosę się tylko do jednej jego wypociny:
“Samo ugięcie nie jest czymś złym, ale tak jak już zauważyłeś muszą być możliwości aby tak się stało. Wg mnie jedynym powodem który może wywołać taką reakcję może być poprawa koniunktury. W tej chwili sytuacja nie jest jeszcze stabilna, wydaje się że gospodarki „szorują po dnie”.”
no tak, jest niepewnie więc BRE będzie czekać, aż trochę się uspokoi. W tym czasie ludzie szorują pod dnie swoich możliwości finansowych, bo ich oprocentowania są wywalone “w kosmos”. A BRE będzie czekać na poprawienie koniunkury
A TomekL jak zwykle coś nowego objawia:
“W mojej opinii byłoby to społecznie niesprawiedliwe.”
czyżby to był następny parametr rynku finansowego??
“. Wiele z osób posiadających ten kredyt ma relację z bankiem którą określiłbym jako „małą” – korzysta tylko z kredytu i konta do jego spłat (…) Niestety są to często osoby „najgłośniejsze” w tym konflikcie. Jak wiesz ostatnie rozwiązanie ofertowe opierało się właśnie na relacji, im większa tym lepsze warunki.
Czyżbyś Tomku zaglądał na nasze konta?? a skąd o tym wiesz? Jeżeli piszesz to opierając się na wiedzy to jest to sprawa dla prokuratora, jeżeli nie to jest zwykłe chamstwo i kłamstwo co piszesz.
Poza tym przypominam – nikt nie chce ekstra warunków – chce takie, jakie miał w czasie podpisywania umowy, chce symetrycznej relacji czyli “może zmienić” nie polegać ma tylko na “podnosimy”.
No i ogólnie – znowu bank wypychając TomkaL robi z najstarszej grupy swoich klientów oszołomów.
Jeszcze jedno – część osób ma teraz “małe” relacje z bankiem – tylko i wyłącznie dzięki temu jak bank te osoby potraktował. To bank zmusił te osoby, w ramach protestu, do pożegnania się z bankiem. To bank jest temu winny.
“No cóż zgadzam się w pełni mniej prowokacji = znalezienie wspólnego języka.”
Tomku – nie wiesz co piszesz, informujemy ciebie, że jesteś jedną z głównych przyczyn rozpalenia tego konfliktu do takich rozmiarów. Prowokujesz i obrażasz naszą grupę. Przez Ciebie rozmowy z BRE są bardzo utrudnione.
TomekL uprawia radosne PR w obronie chlebodawcy. Niestety powoduje to że problem staje się mnioej jasny i ktoś bezpośrednio nie zaangażowany w sprawe ma problem w zrozumieniu problemu. Mam nadzieję że sąd jednoznacznie zakwestionuje sposób ustalania oprocentowania kredytu od widzimisię zarządu banku. Ekonomia opiera się na prawach matematycznych i żadne tłumaczenia nie zatapią logicznego postrzegania sprawy.
PS. Pytanie: Jesli LIBOR3M wynosi 0,3% a opocentowanie kredytu 4,3% to ile wynosi marża banku ?
@Luke
nie wiesz co piszesz, informujemy ciebie, że jesteś jedną z głównych przyczyn rozpalenia tego konfliktu do takich rozmiarów.
Luke przeczytaj proszę to co napisał Jacek. Przeceniasz moją skromną rolę w tej sprawie. Ponieważ moje argumenty i Jacka Cię nie przekonały, nie pozostaje mi nic innego jak zacytować kolejną osobę stojącą z boku, która napisała komentarz w tym samym tonie co Jacek i wyciąga podobne wnioski(cytat z komentarzy pod artykułem na blogu):
Zgadzam się, że BRE sam pokazał klientom jak mają walczyć o swoje prawa. Rozmawiałem niedawno z prezesem innego banku i mówił mi, że zazdrości BRE tej społeczności klientów. Nawet pomimo takich awantur jak ta. Bo to kapitał długoterminowy, które będzie procentował. A ten konflikt będzie tylko krótkim epizodem w historii. Oczywiście pod warunkiem, że obie strony będą chciały go rozwiązać.
W głosie Killgore pobrzmiewa tęsknota za socjalizmem. Bo wszyscy powinni mieć po równo. Jak kiedyś bank dał komuś marżę 0,8%, to teraz powinien dać wszystkim taką samą? No, chyba niekoniecznie. Bo rzeczywiście jest tak, że dziś banki sponsorują klientów, którym kiedyś lekkomyślnie dały kredyty z takimi marżami. Dziś marże wynoszą 4-5% (dokładniej pisząc: punktów procentowych) i klienci na takie się godzą, mimo że to już zahacza o lichwę.
Moje doświadczenie podpowiada, że część Nabitych ma nieco wygórowane żądania. Żeby marża była taka, jaką bank kiedyś dawał innym klientom (najlepiej poniżej 2%), żeby zwrócił nienależnie pobrane korzyści. Może jestem naiwny uważając, że BRE może wymyślić coś sprawiedliwego i solidnie uargumentować. Ale boję się, że nawet jeśli wymyśli i uargumentuje, to część Nabitych z definicji to skreśli, bo kiedyś dawali marże 0,8%. I tylko przed takim pieniactwem bym przestrzegał.
Pozdrawiam wszystkich!
maciek.samcik
2009/09/03 07:34:15
http://samcik.blox.pl/2009/09/BRE-ma-oferte-dla-zbuntowanych-klientow-Ale-tylko.html#ListaKomentarzy
Rozumiem, że ja mogę być posądzany o herezję, ale dwie osoby, co tu dużo mówić eksperci w swoich środowiskach, wyciągają podobne wnioski. Dziwne.
Luke, uwierz mi takie komentarze jak Twoje tutaj i na portalach gdzie się aktywnie udzielasz, nie pomagają tej sprawie. Pozdrawiam.
“Luke, uwierz mi takie komentarze jak Twoje tutaj i na portalach gdzie się aktywnie udzielasz, nie pomagają tej sprawie.”
Domyślam się Tomku, że twoje komentarze w pomagają? Sam widzisz reakcje “nabitych” – jak to określił kolega “Tomek odpowiada tylko na te pytania, które sam sobie postawi albo te na które jest mu wygodnie – i ja osoboście jestem z tym już pogodzony”.
Tylko nie pisz mi o swoich “zbyt celnych ripostach”.
“Oby poza deklaracjami nie skończyło się, a spotkania i rozmowy nie miały charakteru podobnego do tego „u cioci na imieninach””
No właśnie, deklaracje, deklaracje, deklaracje.. i tylko tyle bank oferuje. Jak przychodzi do konkretów to was nie ma.
Maciej Samcik:
“Moje doświadczenie podpowiada, że część Nabitych ma nieco wygórowane żądania. Żeby marża była taka, jaką bank kiedyś dawał innym klientom (najlepiej poniżej 2%), żeby zwrócił nienależnie pobrane korzyści.”
Kto ma nieco wygórowane żadania?? Marża z dnia podpisania umowy to coś dziwnego??
To czy okaże się to czymś dziwnym i nienormalnym okaże się po 8 października.
Teraz najważniejsze jest pytanie, czy par. 10.2 jest zgodny z prawem.
Cudowna oferte wymyslił BRE Bank wczoraj, przewalutowania na złote z franków szwajcarii. Znowu zaczyna sie propagandowa zagrywka banku BRE. Zamiast zaproponowac klientom realne roziazanie, proponuje sie podwyzszenie oprocentowania o conajmniej 2procent i przewalutowanie gdzie przy np. 500 tys kredycie traci sie 150.000 złotych. Super propozycja, ciemny lud to kupi? Cały ten pseudodialog niby z klientami to jedna wielka propagandowa sciema, kabaret normalnie. Bank traktuje klientow jak ostatnich idiotow, to chyba sie przeliczył. Bank chyba zapomniał że niektory z z klientow maja realne biznesy ktore z wami prowadza i moga was skutecznie zbojkotowac, pracuja w mediach, mają rodziny i znajomych których informuja o tym co dzie dziej i co bank z nimi wyczynia. Czy to wyglada na klientow frajerow z Koziej Wolki.
Dziekuje jako klient za taka propozycje drogi banku, spotkamy sie w sądzie. Nie wierze ze Sokik co zmieni, ale pozwy indywidualne zawsze sa. Po tylu miesiacach myslalem ze cos wam zaswitalo by rozwiazac problem klientow. A wy dalej w majestacie prawa doicie ich. Mam nadzieje ze Grzendowicz, Kucharski i społka szybko zasiadą na ławie oskarżonych. Z domniemaniem o działanie na szkodę klientów. Mam nadzieje, ze media nagłośnią to rozbujnictwo bankowe. Sprawiedliwość może nie działa szybko, ale jest rychliwa.
Afera hazardowa to pikuś. Czas odpowiednio nagłosnić AFERE BANKOWA BRE BANKU
Na chwilę aktualną mam kredyt 3,9% w CHF
Po przewalutowaniu będe miał ok 4.2 WIBOR + 1.8 marża = 6%. Zapłacę 700 pln wiekszą ratę.
Na mój rozum między 3.7% a 6% jest spora różnica. Plus tracę na przewalutowaniu (brałem kredyt po kursie ~ 2.4). Plus dodatkowo tracę na spreadzie. jakieś 200 tysiecy za operacje ktora jest wygoda dla banku.
To jest złodziejstwo w majestacie prawa. Tym powinien zająć się niestety prokurator. Zadne rachunki bilansujace ani progadaki o dialogu z klientami nie zmienia mojego podejscia do banku.
Zaczynam ponownie informowac znajomych i rodzinę o złodziejskich praktykach tych bankow. BRE, Multibank i mBank – tych firm się nie zapomni do końca życia!!!
W kwestii nowej oferty banków – Multibank i mBank, najlepszy byłby kalkulator, aplikacja, – gdzie każdy zainteresowany mógłby wpisać kwoty i dowiedzieć się jak wygląda porównanie kredytów (ew. propozycji). Jako inżynier uważam, ze najlepszym jezykiem czasem jest po prostu matematyka i cyfry, które nie da się “naciagnac”. Do tego oczywiscie pozniej mozna dodać inne kwestie – dodatkowe, stabilosci/brak stabilnosci, inne produkty etc.
Po takiej analizie, dopiero można powiedzieć czy jest dobrze czy nie. Szkoda że zabrakło ze strony banku, takiego rozwiazania o którym pisze (czyli kalkulatora lub przykładów na kilku przypadkach kredytów). Wtedy być może sytuacja byłaby bardziej czytelna niż obecnie, a reakcje bardziej stonowane. Na pewno przeciąganie sytuacji, powoduje tylko kolejne odsłony wzburzenia i zdenerwowania. Moim zdaniem, realna propozycja rozwiazania problemu BRE Banku (razem: klienci i banki), leży w zmierzeniu sie, wypracowaniu propozycji opierajacej się na kredytach CHF.
Jeszcze raz apeluje o bardziej merytoryczną dyskusję, nie pozwole by blog zamienił się w szambo – ale również nie poddam go totalnej cenzurze. Szanujcie prosze to, że jesteście w goscinnych progach i szanujcie też prosze oponentów w dyskusji. Jeszcze jedna sprawa, “super oferty” i “spontaniczne doswiadczenia konsumenckie” dotyczącego jednego z bankow celujacego w lidera bankowosci internetowej beda usuwane automatycznie – wiec spamerzy i operatorzy e-pr – daremny wasz trud.
Zgadzam sie, mbank nie tylko 20.000 klientów ma w dupie, ale takze innych, w tym studentów. Poczytajcie sobie ten przykład. Nóż w kieszeni się otwiera. http://www.brt12.eu/2009/10/02/mbank-studencie-mamy-cie-w-dupie/
Poziom obług klienta, ostatnio leci na twarz w mbanku. Tu kolejny przykład, tym razem z karta kredytowa: http://blog.konieczny.be/2009/07/14/mbank-ty-pizdo/ Wniosek, bank chyba zaczyna oszczedzac na obsludze, zapominajac ze to klienci sa dawcami pieniedzy i utrzymuja bank. Bez nich bank upadnie, nie wazne ile wydawalby na reklame w telewizji czy w gazetach