bigimg 12 Jan 2010

Facebook, social media… granica irracjonalnej wybujałości?

Nowy wspaniały świat, ekstaza i podniecenie zapanowało w masach które, szukają nowych podniet i sposobów komunikacji. Są też tacy, co „pompują” ten „balonik” bez opamiętania, licząc że załapią się na bonanzę. Ale może się okazać, że ani bonanzy ani kasy z tego dużej dla wszystkich nie będzie.

Artykuł ten pojawił się dniu konferencji organizowanej przez ARBOMedia – FacebookNOW, gdzie zaprezentowane zostanie kilka polskich case’ów, realizacji, omówione zostanie stan rynku polskich społeczności i ich perspektywy. Zaprezentowane też szerzej będą formaty reklamowe Facebooka. A na koniec dnia, odbędzie się panel dyskusyjny dotyczący realiów social media w Polsce. Żałuje, że nie będę na nim obecny (miałem także w nim uczestniczyć), ale tego dnia będę poza Warszawą. Ominie mnie tłum żądnych wiedzy i nowej “religii”… wybaczcie ten kwadratowy humor z rana.

Wracając do Facebooka, wielkie podniecenie i zamęt powstał na przełomie roku. Niektórzy obudzili się że trzeba „wejść” w social media, (m.in nazwy stanowisk, agencji, firm i działów nowe sie pojawiły), zapominając że jest to tylko niewielki wyrywek całościowej komunikacji. Upraszczając także, że Facebook przy całym swoim zasięgu to social media (?!). Ale, ale… jak mądrze byśmy się nie nazwali, ile mądrych blogów nie przeczytali, rzeczywistość jest bardziej przyziemna. To tylko niewielki wyrywek rzeczywistości, w którym ważnym jest: fora dyskusyjne, agregatory filmów, blogosfera, serwisy ze zdjęciami, inne sieci społeczne, komunikatory, wikipedia etc.

pudelek i rzad tuska Facebook, social media… granica irracjonalnej wybujałości?

To fajnie być modnym i na czasie, ale nie można patrzeć tylko na wyrywek Internetu. Może, niektórzy potencjalni Klienci (marki i firmy), będą zainteresowani profilami, wklejaniem linków i zdjęć, „dialogiem i zaangażowaniem”, lecz są to najbardziejproste już i ograne działania. Nie sztuka zgromadzić X ludzi na danym profilu, na tej czy innej społeczności – sztuką jest nawiązać i utrzymać z nimi relacje. A dalej… pomyśleć już na samym początku, po co to nam jest. Dla wizerunku, dla zbudowania reputacji, a może dla sprzedaży naszych produktów? Zapytać się o ROI, dla niektórych to wręcz obraza.

Tak jak w US, czeka nas wysyp agencji, hubów komunikacyjnych i social media gurus. Czy to źle? Moim zdaniem, to naturalne zjawisko gdy powstaje nowy rynek, tzw. „choroba wieku przedszkolnego”. Gonitwa za kawałkiem sera, którego jest dość mało. Zastanawiam się tylko, czy pozycjonowanie w takie niszy (komunikacyjnej) będzie dobre dla tak dużej liczby podmiotów na rynku. W końcu bariera wejścia jest bardzo niska. Każdy może niewielkim kosztem, wejść na rynek, założyć firmę lub być konsultantem. Pytanie, które się nasuwa czy social media w takim wydaniu nie będą „ślepą uliczką”?

 Facebook, social media… granica irracjonalnej wybujałości?Czy naprawe jest tak “różowo”?

W pogoni za kolejnym linkiem, filmem, obrazkiem, case’m zagranicznym nie zauważy się, że polski rynek niekoniecznie musi być dobrym miejscem wszystkiego „jak i co się rusza”. Pokazywanie klientom, firmom 150 raz case’u Dell i Zappos w którymś momencie przeje się. Wklejanie linków… fajna sprawa, lecz są już tacy którzy mówią “krowa która dużo ryczy to mało mleka daje“. Jednak, na pocieszenie – nie jest tak żle : czas przyjdzie na polskie realizacje i polskie kampanie w social media. I one się dzieją, nie zaczęły się dzisiaj ani kilka dni temu. Do nich warto się odnieść, zastanowić np. czy sponsoring blogów, działania trendsetterskie ma sens, czy dokładnie rozumie się grupę docelową. A później… zobaczyć jakie narzędzia są najlepsze.

Facebook jest znakomitym narzędziem, dla wszystkich – małych, średnich i dużych firm, dla specjalistów i hobbystów, ludzi indywidualnych. Każdy tutaj może zasiedlić swój „kawałek ziemi” jak na „dzikim zachodzie”. Robić swoje i docierać do podobnych sobie. Marki, wychodząc poza obręb standardowych działań są w stanie sprzedawać swoje produkty. Nie tylko w sposób tradycyjny, lecz bazując na relacjach, sile społeczności i wyjątkowych ofertach. Są tacy którzy powiedzą, że jest to nowy marketing, komunikacja? Ja odpowiem, to znane wcześniej metody sprzedaży - tylko narzędzia są nowoczesne. Kupony, zniżki, limitowane wersje produktów, dobra obsługa klienta także posprzedażna, istniała długo wcześniej zanim urodziliśmy się. Hobbyści, blogerzy, fanatycy technologii, freelancerzy, restauracje i kluby robiły to na Facebooku już kilka – kilkanaście miesięcy temu… specjaliści, eksperci i gurus dopiero teraz się tego uczą.

To, że na Facebook i do innych social media łatwo wejść, jest niska „bariera wejścia” niech nikogo nie zwiedzie. Nie ma rzeczy „za darmo”, lecz zaczyna się prawdziwa orka na ugorze. Pozyskiwanie ciagle nowej wiedzy i czas też kosztuje, każda minuta i godzina tu spędzona to cenną walutą. Fakt, to zależy czy potrafimy ją docenić. Na pewno nie zrobi się tego, bezkrytycznie ewangelizując te rozwiązania, w oderwaniu od rzeczywistości. Social media są tylko albo aż tylko wyrywkiem większej całości. Komunikacji na linii klient – firma – marka. Teraz w postaci dialogu, rozmowy wielokierunkowej. A duże liczby, przewidywania 10 mln kont na Facebooku, obrażanie się na Naszą Klasę (bo nie pozwala na to co do daje Facebook, bo się ceni czy jest niezbyt wydolna projektowo), wielkie dyskusje i flame wars to tylko nośne tematy do rozmowy. Rzeczywistość będzie bardziej przyziemna. Zawsze obok, pojawi się coś czego nie byliśmy w stanie zaplanować (vice film „Hitler: w poszukiwaniu elektro” z 412.000 wyświetleń w ciagu 9 dni 2010)

109984 Facebook, social media… granica irracjonalnej wybujałości?Fani na profilu, to dopiero poczatek pracy…

Dlatego, niektórym uczestnikom FacebookNOW, życzyłbym dobrego rozsądku i przykładania właściwych miar. Facebook jakby nie był wspaniałym narzędziem i metodą komunikacji, nie zrobi za nikogo całej pracy, nie zmieni marek, nie sprzeda naszych i klientów produktów, jeśli nie podejdziemy do niego we właściwy i rozsądny sposób. Wybaczcie, moje zrzędzenie ale przygodę z Internetem zacząłem jeszcze w poprzedniej dekadzie długo przed bańką internetowa z 1999/2000 i patrzę na to trochę z rozbawieniem. Kasa na rynku, jest zupełnie w innych miejscach lub innych metodach działań w komunikacji holistycznie (nie niszowo).

PS. Gdy pojawią się materiały z konferencji, zawieszę je na blogu w osobnym wpisie.

Dodaj do:
  • del.icio.us
  • Flaker
  • Blip
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
REKLAMA
Komentarze Dodaj swój komentarz
  • Sylwia Presley powiedział: January 12, 2010 at 9:36 am

    Zgadzam sie z zalozeniem, iz nagly rozwoj marketingu spolecznosciowego jest ryzykowny, i chyba na calym swiecie byla/jest nadal sytuacja, w ktorej kazdy moze byc specjalista. Jednak szybko pojawia sie osoby i agencje, ktore dobra praca – i tu tez sie zgadzam, ugruntowana w dobrych, tradycyjnyc metodach marektingowych i zdrowym rozsadku – zasluza sobie na zaufanie tak marek, jak i ich klientow.
    Pracujac w marketingu szeptanym i spolecznosciowym od trzech lat zauwazam, iz jest jednak koniecznosc wstepnego dostosowania firm z tradycjonalnym podejsciem do PR do nowych narzedzi i sposobu przekazu, oraz komunikacji z konsumentem. Osobiscie uwazam, ze rola, jaka takie agencje spelniaja, jest wazna, gdyz wiele firm nie ma ochoty albo czasu zapoznac sie z mechanizmami komunikacji na sieci. Wola za to komus zaplacic, jak za kazda inna usluge.
    A jako blogerka wole, aby firmy za to placily, niz popelnialy gafy. Duzych marek na to nie stac;)

    Pozdrawiam!

  • Łukasz Plutecki powiedział: January 12, 2010 at 9:59 am

    I święta racja. Mirek niedawno napisał o strategii. To ona powinna być podstawą rozpoczynania działań. Oczywiście czasami partyzantka przyniesie znaczący sukces (niewymierny do nakładów). Czasami firma może chcieć przeznaczać nie znaczne nakłady, nie bacząc na niewielkie rezultaty (bo wizerunkowo należy być na np. fb, niezależnie że będzie się mieć 100 fanów……). Najczęściej jednak jest to działanie “róbmy tak jak oni, nie wiemy po co, ale skoro oni tak robią to chyba trzeba..?”.

    Jakiś rok temu doszedłem do wniosku, iż marketerzy mają obecnie bardzo trudne życie, gdyż często muszą decydować o wydawaniu budżetu na mechanizmy, których zupełnie nie rozumieją…

    Mieliśmy taki przykład, iż klient zamówił bloga, po pewnym czasie zapytał – a co ja mam z tego??
    Policzyliśmy wspólnie i wyszło na to, że koszt jednego usera / klienta jest niższy niż z Adwords… czego wszystkim agencjom i sobie życzę =)

  • Asen powiedział: January 12, 2010 at 10:09 am

    Jeszcze trochę wysiłku, góra grosza i skądinąd interesujący serwis jak Facebook stanie się swoistą galerią handlową, w której uprawia się kult marki.
    Tylko patrzeć a galerianki się pojawią.

    Rozproszone społeczności, który były siłą internetu i spędzały sen z powiek wielkich marek wreszcie zostaną uporządkowane i poddane jedynie słusznej kontroli.
    Asen-Kassandra

  • Marcin Kowalik powiedział: January 13, 2010 at 9:46 am

    Fajnie że ktoś to w końcu tak to ujął. Patrzę na siebie jako usera:
    - kiedyś siedziałem na ICQ,
    - później przesiadłem się na irc,
    - następnie było Grono,
    - teraz jest facebook i goldenline, chwilami soundcloud i flickr lub last.fm

    Ile jeszcze będzie platform…Bóg raczy wiedzieć. Kwestia wybrania odpowiedniej/odpowiednich społeczności dla produktu i tworzenia kontentu.

    Osobiście uważam że to zachwycanie się facebookiem to bardziej ostatni krzyk tonących agencji które po wejściu performance mają problemy. (bo dotychczas wciskanie klientom kampanii display za gruby sos działało).

    pozdrawiam

  • Mirek Połyniak powiedział: January 13, 2010 at 10:45 am

    mnie się udało na FacebookNOW dotrzeć i wprawdzie widać było “sołszial media szał”: mnóstwo młodych osób, które niestety w dużej części wychodziły w trakcie najciekawszego, bo prezentacji case studies
    ale całość wrażeń pozytywna: Facebook traktuje polski rynek poważnie
    więcej na moim blogu http://mirekpolyniak.wordpress.com/2010/01/13/facebooknow-czyli-solszial-media-szal/

Pingi i Trackbacki
Dodaj komentarz

Connect with Facebook

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Preview: