Gigantyczny krach milardolecia
Krzyczą nagłówki, uczone głowy „gadają androny”, ekonomiści, żurnaliści i eksperci marszczą swoje mądre czoła.
„To najgorszy kryzys od 1930r.” ,bo ”notujemy rekordowe spadki na europejskich azjatyckich i parkietach” przez „krach stulecia”, zainicjowany „paniką na Wall Street” oraz „bezprecedensowym załamaniem na rynku sprzedaży domów w USA”.

„Apokalipsa czy tylko to krach?” Raczej „to ostateczny krach kapitalizmu” i „ekonomiczna zaraza”. „Ofiary opcji” zapowiadają „gigantyczne ciecia w zatrudnieniu” a klienci „banków płaczą i walczą z bankozaurem”. Jednym zdaniem „nędza ze Swarzędza”!
Cztery miesiące ciągłego bełkotu medialno – biznesowego, “mowy-trawy“, nowych wyrażeń bankowo-finansowo- ekonomicznych robi swoje. Konsumenci zaczynają panikować, a przedsiębiorcy… w 95% myślą o wyzerowaniu produkcji i usług??? Przestańmy pracować, “połóżmy się pod pociąg” i poczekajmy by nas przejechał. Bo nie mamy na nic wpływu…
Zwalmy wszystko na złe, pazerne i lichwiarskie banki, przedsiębiorstwa „grające” na opcjach walutowych. ekonomistów którzy nie dostrzegli trendów? Tak, na pewno wtedy poczujemy się rozgrzeszeni – bo winni są wszyscy tylko nie my. Tą skłonność do przesady wyssaliśmy z mlekiem matki, żyjąc w otoczeniu: „, zima stulecia, powódź tysiąclecia, bo tego nie pamiętają najstarsi górale etc”.
Może jednak zauważymy, że maskujemy w ten sposób brak swojego pomysłu na biznes, głupie oszczędności które czynione są na oślep i prywatne nieprzemyślane inwestycje w czasie, gdy wokół nas jest tak wielka niewiadoma?
Bo tak w zasadzie, tylko zaradne i mocne jednostki, które „mają jaja” wykorzystają jednak ten czas do zajęcia właściwych pozycji, rozbudowania swoich firm oraz wdrożenia nowych pomysłów. Wóda i szlugi odporne na wszystko? Nie tylko one… to najlepszy czas do innowacji. Kiedy powstał HP, Microsoft czy Kellogs? Tak, dobrze myślicie – w czasach recesji. Żaden neo-Keynes, nie jest receptą na ten kryzys.
Natomiast, tym którzy szukają katharsis i rozgrzeszenia napisze ze specjalną dedykacją: ta recesja jest jedną z większych w historii… pytanie czy tylko medialno-mentalną czy już rzeczywistą? O tym przekonamy się niedługo, kiedy ogłosi się nam medialne nadejście epoki „wielkiej depresji 2.0”.

Ale czy to coś zmieni w naszym życiu – czy kończy sie ono jutro? Nadal bedzię swieciło słońce, nadal będziemy mieli swoich bliskich i znajomych, bedziemy zarabiać i wyjeżdzać na wakacje. Nadejdą spokojniejsze czasy…



