Ruszamy się, żeby pomagać!
Po wrześniowym “Flakmeczu” czyli potyczce piłkarskiej internautów z polskimi artystami, z której dochód został przekazany na szczytny cel, powstała nowa inicjatywa charytatywno-sportowa – “Ruszamy się!”
Gościnny wpis prezentuje Przemek Smit
Żyjemy w czasach, w których bierny tryb życia i wielogodzinna praca przy komputerze to szara codzienność większości z nas. Dlatego coraz częściej specjaliści medyczni wypowiadają się na temat schorzeń kręgosłupa i namawiają do uprawiania dowolnego sportu. To jednak nie przekonuje Polaków, którzy musieliby niejednokrotnie rezygnować z pracy, by móc pójść na siłownię czy wstać wcześniej, by pobiegać po lesie.
Użytkownicy Flakera, którzy niejednokrotnie zaskakiwali niecodziennymi pomysłami. W ubiegłym roku zorganizowali “Flakmecz”, czyli mecz charytatywny Artystów polskich i Internautów podczas którego zbierano pieniądze na operację dla chorej na raka Pauliny Pruskiej. Niedawno, również z sukcesem, zakończyła się akcją o nazwie “Wypalony”, w ramach której internauci rzucając palenie zbierali pieniądze na specjalistyczny wózek inwalidzki dla Pawła Wyglądały.
Pod koniec ubiegłego roku wpadłem na pomysł aby relacje z moich treningów wrzucać w formie tekstu, zdjęć i wideo na Flakera. Co ciekawe, pomysł został na tyle entuzjastycznie przyjęty przez sporą rzeszę użytkowników, że z dnia na dzień społeczność ćwiczących wzrastała. Ci, którzy nie mogli pozwolić sobie na siłownię, ćwiczyli w domu. Od niedawna staram się, by zaciągać do ćwiczeń osoby z innych serwisów społecznościowych między innymi z Facebooka czy Blipa.
W międzyczasie pojawiła się inicjatywa wykonywania w ramach siłki pompek i brzuszków według określonego schematu ze strony http://hundredpushups.com. Ludzie ćwiczyli i dzielili się swoimi osiągnięciami. Dziś można powiedzieć, że Ci którzy do nas dołączyli pompek zdecydowanie więcej niż przeciętni Polacy.
Publiczne wyrażenie chęci do ćwiczenia i aktywnego trybu życia było pewnego rodzaju obietnicą, której nikt nie chciał i nie chce złamać (choć nie ukrywam, że muszę im czasem przypomnieć o danym słowie;)). Codzienne wrażenia z odbytych treningów dopingują innych użytkowników do dalszego ćwiczenia i dbania o własne zdrowie. Mimo to mam świadomość, że sam tekst jest nudny, dlatego w najbliższym czasie będę zachęcać do wrzucania jak największej ilości zdjęć i materiałów wideo. Dodatkowo dla najbardziej aktywnych uczestników akcji przeprowadzimy konkurs, w którym do wygrania będą atrakcyjne nagrody. W przyszłości planuję również wyprowadzenie Ruszamy się z internetu i zaabsorbowanie do ćwiczeń ludzi w realu.
Z biegiem czasu gdy do głowy przychodziły kolejne pomysły zorganizowałem konkurs, który miał wyłonić hasło dla inicjatywy, którą zapoczątkowałem. Najlepszym okazało się być “Ruszamy pomagać”, które idealnie wpasowuję się w strategię ekspansji zdrowego trybu życia. Zaangażowane w akcje osoby biegają, ćwiczą na siłowni, pływają, jeżdżą na rowerze… Można powiedzieć, że ilu uczestników, tyle pomysłów na to, jak aktywnie spędzać wolny czas.
“Bożydar” (organizator akcji “Wypalony”) mówi, że czytając wpisy kolejnych uczestników czuje budującą się społeczność ludzi dbających o własną kondycję, od której może uzyskać wiele cennych porad na temat tego jak poprawić swoją kondycję. O swoich ćwiczeniach opowiada również “KHRoN”, który zaczynał od pompek, poprzez bardziej karkołomne ćwiczenia. Teraz regularnie ćwiczy na siłowni.
- Jeśli chodzi o uprawianie sportu, nigdy nie miałem z tym problemu. Rowerem jeżdżę odkąd pokazano mi jak to robić. Gdy tylko miałem możliwość ćwiczyłem w domu, nawet przez jakiś czas chodziłem na siłownię. Niestety podjęta praca sprawiła że mniej więcej od roku moja aktywność spadła praktycznie do zera – mówi Paweł Ryznar, który dodaje, że akcja “Ruszamy się!” sprawiła, iż wrócił do ćwiczeń.
Dominik wybrał bieganie. Twierdzi, że tej akcji zawdzięcza początkową motywację. Teraz mobilizuje go – nie tylko – złożona deklaracja, że będzie ćwiczył, ale również wyniki, jakie osiąga.Do tej pory nikt jeszcze nie zerwał swojej deklaracji. Jedni ćwiczą częściej inni rzadziej, ale wszyscy czerpią z tego ogromną radość.
Co w przyszłości? Moim marzeniem jest, aby aktywność internautów przełożyła się na pomoc dla potrzebujących. Do tego, niestety, potrzeba firm zainteresowanych sponsoringiem projektu i ich dobrego serca. Na dzień dzisiejszy mimo prób i kilkunastu rozesłanych ofert nie ma niestety wielkiego odzewu. Mimo to jestem bardzo dobrej myśli.
@Jacek Gadzinowski:
Sporo ludzi, nie tylko z tzw “branży” czyta mojego bloga (marketerzy, przedsiebiorcy, media, dziennikarze). Mam nadzieje, że szczytny cel przedstwiony w powyższym tekście znajdzie Wasze wsparcie, w postaci sponsoringu czy nagłośnienia akcji. Ruszcie swoje 4 litery!
Specjalisci, eksperci social media, gurus i ninja… nie szukajcie zagranicznych “kejsów”. Tutaj macie pod nosem pomysł, gotowy do wykorzystania i zaimplementowania w Waszej firmie dla CSR. Na pewno to lepsze, niż przeklejanie linków oraz przekrzykiwanie się w dyskusjach typu: “wielka bonanza i boom na Facebooka”.






-

Orest Tabaka powiedział: January 26, 2010 at 7:32 pm
Pingi i TrackbackiKolejny dobry przykład, że bycie w społeczności internetowej może pchnąć do pracy nad sobą czy dla innych. Ci, którzy potrzebują wsparcia innych czy motywacji w postaci publicznej deklaracji powinni częściej z tego korzystać. Super!
Pozdrawiam radośnie,
Orest