Śmierć forumowych napier… *
*napier… na forach = kolokwialne wyrażenie w branży marketingowej, public relations opisujące marketing „szemrany” uprawiany przez polskie firmy „e-pr” zajmujące się tego typu działalnością.
Kto by kiedyś pomyślał, ze pisanie lipnych opinii i komentarzy na forach czy też rozmowa i plotkowanie w sklepach/klubach/kawiarniach/centrach zakupowych, to będzie działalność biznesowa, do której dorobiona będzie cała ideologia, kodeksy, pojawią wyniki badań skuteczności oraz wpłynie to na zmiany w komunikacji marketingowej.
W 1998, z tego co pamiętam… z kumplem z branży gier komuterowych zastanawiałem się, czy to będzie dobra nisza rynkowa do zarabiania na komentarzach – na usenecie, stronach www i forach dyskusyjnych, przez generowanie opinii podstawionych użytkowników (nazwanych przez nas wtedy „lipni bohaterzy”)
Minęło 10 lat a fantazja przerosła rzeczywistość…
Teraz w dobie WEB 2.0 mówi się „operator pr”, „epr”, „amplifier”, “cyfrowy PR”, „alternatywny sposób komunikacji” , „wywieranie wpływu na prosumentów”, “angażowanie w świat marki”, „prosumencki sposób komunikacji”– mieszając pojęcia i dezawuując istotę plotki, opinii i rekomendacji od znajomego-rodziny-kolegi/koleżanki. Odsyłam na WIKI, co tak naprawdę oznacza prawdziwy WOM.
To pewnie swoisty “odruch Pawłowa” – skoro pokazuje się badania, że dla blisko 60% potencjalnych klientów, jest to istotny czynnik w procesie decyzji zakupowej, po zapoznaniu się z opiniami/ocenami w porównywarkach, forach czy w google.
Nie dziwi nic, że stało się to intratnym biznesem. Wynajmujemy studentów w akademikach lub desperatów w “cyber cafe” i płacimy kilkanaście groszy za opinię pisane ze zmiennych IP. Ew. w zaawansowanej wersji “e-pr manager” zarządza zdalnie grupą grupa “operatorów” przez komunikatory lub e-mailem, posługując się “scenariuszami rozmowy o marce”. A później, rezultat sprzedaje się dużym klientom, w paczkach/w pakietach na setki i tysiące, jakby to była produkcja taśmowa. Żeby to jeszcze było robione z pomyślunkiem…

W polskiej rzeczywistości „ideał uległ wypaczeniom”. Ilość śmieciowych komentarzy, wytwarzanych z prędkością karabinu maszynowego, czarny PR który zaczyna opluwać marki konkurentów i ich produktów, zniechęca potencjalnych klientów i konsumentów coraz bardziej. Rozmowy o marce zaczynaja bardziej “śmierdzieć” sztucznoscią niż jej służyć i wzbudzać zaufanie swoją szczerością.
Ci bardziej świadomi konsumenci unikają takich „publikacji” i “rekomendacji”, a mniej rozgarnięci jeszcze się łapią. Oby jak najkrócej, a jak najszybciej – nastąpiła „śmierć formowych napier…”. Generalnie, czas na samoregulację w branży komunikacji oraz pracę nad standardami i edukację rynku (będzie to z korzyścią dla wszystkich uczestników rynku).
Dlatego popieram takie inicjatywy jak Maćka Budzicha. A branży reklamowej życze zdrowej dyskusji…
PS. Do samego WOM jako takiego, nie mam zastrzeżeń, bo uwazam to za ciekawą formę dialogi z konsumentami. Ale w sposób TRANSPARENTNY!




-

Aleksander Ślązak powiedział: March 21, 2009 at 1:08 am
-

Cyfra powiedział: March 22, 2009 at 3:10 am
Pingi i TrackbackiW procesach społecznych (też ekonomicznych) istnieje “coś”, coś takiego co niektórzy nazywają niewidzialną ręką (rynku).
Prosty mechanizm wyrównujący – więcej napie… mniej zainteresowania słuchaczy. Istnieje pewne opóźnienie (zanim wszyscy się “skapną”), ale to nastąpi niedługo.
Wszystko się samo wyrówna, w tym samym miejscu gdzie zawsze – mniej więcej w okolicach brody;) więc powąchamy, nawet z bliska, ale nie utoniemy…
Znam to z doswiadczenia… Tysiące wpisów o tym że N-kowcy to są tacy a Polsatowcy to… a inni oddadzą życie za CYFRE+, niektórych list dyskusyjnych już sie nie da czytać, a kiedys to były prawdziwe fora na tematyce telewizyjnej…
[...] głos:). Dobrze, że o etyce sporo ostatnio pisze przedstawiciel kolejnej (po Euro RSCG:) dużej agencji. Świetnie, że temat żyje na blogach (różnych – nie tylko marketingowych). Wszystko [...]