bigimg 21 Jan 2010

Twarzoksiążka zmienia oblicze Internetu

Zgodnie z otwartą formułą bloga, zapraszam do gościnnego wpisu Mirka Usidusa.

————————————

Wbrew profesjonalnym “narzekatorom”, uważam, że zorganizowana przy okazji istotnego dla ARBO interactive eventu konferencja Facebook Now była interesująca.

Nie będę przynudzał sprawozdaniem, zwłaszcza, że łatwo znaleźć w Internecie wszystkie wystąpienia i prezentacje. Dość powiedzieć, że kto chciał, ten mógł się w ciągu tego dnia w warszawskich Złotych Tarasach sporo dowiedzieć. Dla mnie istotne były te rzeczy, o których nie wiedziałem, ale to też zostawmy.

Facebook stał się tematem modnym i w branży mediowo-internetowej, ostrzegam, trzeba się spodziewać rozmnożenia wypowiedzi na jego temat. Nie, żeby ludzie mieli coś na ten temat interesującego, czy nowego, do powiedzenia, ale niejako pod presją – znacie pewnie ten mechanizm – dyrektor musi mieć coś do powiedzenia, skoro kierownicy się wypowiadają itd.

facebook humor Twarzoksiążka zmienia oblicze Internetu

Myślę, że mnie, posiadaczowi prawdopodobnie najstarszego polskiego konta na Facebooku też wolno dorzucić parę groszy.

Wyrażę to punktach, ale wbrew pozorom niezbyt systematycznie. Ot, parę ponumerowanych myśli.

1. Facebook (twarzoksięga) to “inny” lub “drugi” Internet. Ta opinia, czy, jak to lepiej chyba wyrazić, wrażenie, przewija się w rozmowach z wieloma doświadczonymi internautami, którzy od niedawna próbują Facebooka. Kiedy w połowie 2006 roku zakładałem tam swó profil, FB był po prostu jedną z wielu społecznościówek, które w ramach świeżej mody na Web2.0 rozkwitały za oceanem.
Teraz jest “czymś innym”. Doświadczenie Facebooka nie jest “surfowaniem po Internecie”, jakie znamy z dawnych lat. Nie przypomina też oczywiście korzystania z wyszukiwarki Google w poszukiwaniu newsów czy innych potrzebnych informacji, usług.

Pewnym wstępem, przygotowaniem do “Facebook experience” były społecznościowe news-agregatory, jak np. Digg czy u nas Wykop. Jednak tam wciąż jest coś takiego, jak “ogólna”, “obiektywna” strona główna serwisu. FB jest rozwinięciem i konsekwentnym doprowadzeniem do końca idei dzielenia się linkami, zdjęciami, informacjami na zasadzie społecznościowej i w nim każdy struktura treści jest dla każdego użytkownika indywidualna.

2. Może to dziwnie dla niektórych zabrzmi, ale, jeśli chodzi model użytkowania twarzoksięga znacznie bardziej przypomina tradycyjny sposób oglądania telewizji, niż korzystanie z Internetu. Na FB po prostu się siedzi i spędza czas, choć generalnie użytkownik wykazuje nań jednak wciąż więcej aktywności niż “kanapowy ziemniak” z pilotem w dłoni.

Jednak w miarę rozwoju multimediów i szybkich łączy, oraz umasowienia korzystania z FB może dojść do takiej sytuacji, że widoczna w nim obecnie aktywność ograniczy się do pewnego marginesu, żeby nie powiedzieć, elity. Co ciekawe przejawy tej aktywności, np. dyskusje mogą stać się swoistymi “widowiskami” dla w większości biernej rzeszy użytkowników. Takie rzeczy zresztą już się w społecznościówkach spotyka.

3. Twarzoksięga jest bardziej fair, jeśli weźmiemy pod uwagę szanse przebicia się z ciekawym, oryginalnym, wartościowym “kontentem”. Bardziej fair niż Google oczywiście. W Facebooku nie ma dyktatury SEO z nieustanną presją na tworzenie treści “pod pozycjonowanie”, czyli stereotypowej, pewnej określonych, nieustannie powtarzanych słów kluczowych, co sprawia, że treści mediów internetowych prymitywizują się albo infantylizują.

facebook profil Twarzoksiążka zmienia oblicze Internetu

Oczywiście treści, które chcielibyśmy promować na FB też powinny być przyzwoicie opisane, bo i tu także jest wyszukiwarka i jeśli nam zależy, aby ktoś tą drogą do nas dotarł, to nie powinniśmy pewnych rzeczy zaniedbywać.

Jednak głównym mechanizmem wydobywczym jest mechanizm społecznościowej rekomendacji, “share’ujące” kręgi przyjaciół, grupy, fan-pages itd. I, jak sądzę, oznacza to dla ludzi, czy mediów proponujących coś naprawdę ciekawego, sporą szansę, po męczących czasach dyktatu “pierwszej strony w Google”.

4. Facebook jako taki jest tylko “infrastrukturą komunikacyjną”, który łączy ludzi, informacje, firmy. On nie zastępuje treści tylko umożliwia ich propagację i z drugiej strony – dotarcie do nich, tak jak pociąg nie zastępuje domu, choć spędzamy w nim (zwłaszcza ostatnio) wiele godzin, a tylko do domu zawozi.

——————-

0,03 PLN Jacka Gadzinowskiego:
Ze swojej strony dodam, że Facebook zaczął w ostatnich 3 miesiącach dość znacząco zmieniać zachowania ludzi. Traktują go jako „stronę startową”, miejsce poszukiwania informacji i imprez, trendów, zabijania czasu i rozrykę. Używają zamiennie zamiast komunikatora czy maila. Po co korzystać z wielu narzędzi, skoro to wszystko można mieć w Facebooku, odpowiadają mi gdy ich pytam.
To także miejsce, skąd rodzi się wiele trendów, popularność memów czy też filmów które później lądują na wykop.pl czy joemonster.org. Skoro zatem, wszystko: rozrywka, informacja, gry, jest tutaj – po co korzystać z innych miejsc? I tu tkwi setno – Facebook jak wampir wysysa aktywność z komunikatorów, blogów, komentarze z innych miejsc. Składnia też twórców i autorów blogów do republikacji i „zajawianiu” materiałów/wpisów tutaj. Jest szybszy i bardziej „wirusowy” w rozchodzeniu się informacji niż mikroblogi, komunikatory. O ile oczywiście w danym momencie nie szwankuje newsfeed.
Nie bez wzajemności. Facebook oddaje całkiem dobry ruch – w moim przypadku zaczyna to być ok. 15-20% dziennego ruchu, wizyty są dłuższe i głębsze. Wiele osób po raz pierwszy dowiaduje się o tym blogu. Szybciej też zawierane są znajomości i wymieniane poglądy na różne tematy. To znacznie szybszy i wygodniejszy sposób komunikacji. Pytanie, co będzie za 12-18 miesięcy, gdy Facebook w Polsce będzie stanowił poważny % ruchu. Odpowiedz jest jedna, kogo tu nie będzie – nie będzie istniał jako marka, produkt, osoba (jeśli prowadzi działalność publiczną czy gospodarczą). Dostrzegam już dzisiaj, gdy ludziom po prostu przestaje się chcieć przeglądać Internet i wszystkie swoje potrzeby zaspokajać zaczynają w Facebooku. Ludzie zawsze dążyli do wygody, warto o tym pamietać i korzystać z tego w swoich planach i realizowanych strategiach.

Dodaj do:
  • del.icio.us
  • Flaker
  • Blip
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter
REKLAMA
Komentarze Dodaj swój komentarz
  • Tomek powiedział: January 21, 2010 at 9:40 am

    Czyli, trawestując dawne nie ma cie w google…, teraz będzie nie ma cie w fejsbuku, nie ma cie nigdzie, nieuku ;)
    Faktycznie tez łapię się na tym, że fejs cały czas jest obecny na kompie: gram w jakieś mafie, rżnę roślinki, czytam blogi, rozmawiam i nie wiem co jeszcze, a to wszystko nie wychodząc z facebooka, czy czas się bać? ;)

    A jak można znaleźć orientacyjną datę rejestracji, lub choćby porównać profile “wg starszeństwa”?
    Znalazłem swojego maila rejestracyjnego z lipca 2007, też trochę czasu minęło, ale jak “wydobyć” te informacje z innych?

    I tylko zabrakło mi tu uniesionego kciuka, ale Lubię to! ;)

  • Łukasz Plutecki powiedział: January 21, 2010 at 12:50 pm

    Osobiście mam jeden problem z fb. Dyskusje na fb nie budują dla mnie wartości takiej jak komentarze na bloach czy dyskuysje na forach / grupach.

    To wpisu na blogu zawsze można wrócić, skomentować, zabookmarkować, przeczytać opinie na forach itd. Facebook bazuje na tych narzędziach, jednak komentarze choć ożywione (wydaje mi się, iż skłonność do komentowania na facebooku jest znacznie większa niż na blogu) są ulotne.

    Naturalnym rozwiązaniem będzie chyba integracja blogów z fb (komentarze, konta). Co ciekawe tak jak zauważyłeś – fb zwiększa popularność bloga, a nie zjada go… czyli znów nowe niekoniecznie znaczy śmierć starego.

  • Mateusz 'amkacz' powiedział: January 21, 2010 at 3:06 pm

    Poza przez Łukasza wymienionej ulotności contentu [a właściwie jego trudnej lokalizacji] brakuje mi jeszcze wartościowania [priorytety] kontaktów/stron co powzwoli kontrolować jaki procent non-live streama zajmują [oczywiste, że nie chcę pominąć żadnego wpisu członków rodziny/dziewczyny a raczej mogę się pogodzić z tym, że jakiś fanpage z podłączonymi rssami/networkedblogs będzie zdeka filtrowany]

    dość dobrym pomysłem [w końcu facebook ma być przyjazny dla ludzi, chociażby dlatego nie ma 'nie lubię' które zwiększałoby prawdopodobieństwo konfliktów] byłoby wprowadzenie opisu stanu psychiki przy każdym wpisie. [np trzy - na plus czyli dobry humor, neutralnie i na minus czyli zły]
    Dałoby jeszcze więcej możliwości agregowania informacji i lepszego kojarzenia danych aby stream i sugestie były najlepsze.

    Już sama częstotliwość klikania ‘LUBIĘ TO’ mogłą posłużyć niedawno jako parametr do oceny ‘country happiness’ [ http://blog.facebook.com/blog.php?post=150162112130 ]

  • nuzwidelec powiedział: January 21, 2010 at 5:18 pm

    predykcja wydarzeń na portalach społecznych to bardzo kruchy temat – rzadko przewidywania się sprawdzają. Wieszczono koniec naszej-klasy (która nadal ma się nieźle), zadziwił ogromny spadek zainteresowania epulsa, etc. Aczkolwiek jestem bardzo ciekawy, jak się potoczą się dalej losy fejsbuka, bo przyciąga i uzależnia ze znakomitą skutecznością. Nawet osoby, które zalogowały się na fb dla żartu, czyniąc z tego jednorazową (w założeniu) osoby, często tam powracają.

    mała uwaga do ostatniego zdania, gdzie wkradł się mały błąd ortograficzny :)

    pozdrawiam

  • MirekU powiedział: January 21, 2010 at 5:55 pm

    Z tego co widzę na FB nie jestes jedynym, który nie może nacieszyć się tym, co mu FB daje. Grzegorz Marczak też publikuje dane o wzrostach na swoim profilu.

    A propos tego mojego wpisu z SM. Dziś pojawiła się informacja w Mashable, że Seesmic wypuścił Looka – http://mashable.com/2010/01/21/seesmic-look/
    to taka wersja klienta, który słuzy do biernego sledzenia aktywności innych, np. celebrytów na w SM.

    Ja o czyms takim piszę w tym tekście i pamietam, że w niektórych komentarzach zostało to odebrane jako kontrowersyjna prognoza.

  • Jacek Gadzinowski powiedział: January 21, 2010 at 10:02 pm

    Mirku, tak po prostu jest i warto z tego korzystać. Drugie google się tworzy i to dobrze. Przyda sie dywersyfikacja.

    btw. sa dni gdy ruch z FB stanowi 20%, dzisiaj jest rekord, bedzie ze 22-23%.

  • mw powiedział: January 21, 2010 at 11:43 pm

    A może infrastruktura jest bez znaczenia? drugi internet robi się dzięki relacjom a nie komercyjnej przestrzeni: bez znaczenia czy to Twitter, FB, prywatne forum czy lista dyskusyjna – liczy się sieć znajomych działająca jak filtr i agregująca zasoby, które mogą nam się przydać (friendsourcing).

Pingi i Trackbacki
Dodaj komentarz

Connect with Facebook

You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Preview: